Zakup różu, o którym wspomniałam w ostatnim poście rozpoczął serię nowych nabytków, tworzących z czasem pokaźną kolekcję kompletowaną metodą prób i błędów.
Przez te 6 lat, bo mniej więcej tyle trwa moja kosmetyczna pasja, przez moją toaletkę przewinęły się dziesiątki lepszych i gorszych produktów, narzędzi i przyborów, które służyły mi do nauki i zabawy.
W międzyczasie zgłębiałam tajniki chemii kosmetycznej, składów kosmetyków pielęgnacyjnych i kolorowych, a kolekcja zyskiwała na jakości i wyglądzie.
W międzyczasie zgłębiałam tajniki chemii kosmetycznej, składów kosmetyków pielęgnacyjnych i kolorowych, a kolekcja zyskiwała na jakości i wyglądzie.
Obecnie mam już szereg ulubionych produktów, marek, które mnie nie zawodzą, a jakość idzie w parze z ich ceną.
A już najbardziej dumna jestem z odkrycia wielu niedrogich kosmetyków rodzimej (choć nie tylko) produkcji, które w moim prywatnym rankingu wygrywają z zagraniczną, bogato reklamowaną konkurencją.



0 komentarze:
Prześlij komentarz