Beauty Blender - róż i już

Jakiś czas temu do kosmetycznego świata profesjonalistów i zręcznych amatorów (zaliczę się skromnie do tej drugiej grupy) z dużą dozą śmiałości wkroczyło różowe gąbczaste jajko zwane dumnie Beauty Blenderem.

źródło: beautyblender.net

Założenie producenta było piękne: zrewolucjonizować nakładanie makijażu, sprawić, by produkty niezależnie od swej konsystencji i na każdej cerze wyglądały naturalnie i nieskazitelnie. Brzmi dobrze, ale na ile realnie?

W swojej kosmetycznej pasji lub chwilowym zaćmieniu -  stałam się posiadaczką tego wynalazku i dyplomatycznie przemilczę kwestie relacji ceny do jakości. Na szczęście 60% off na e-bay okazało się dobrą ceną.
Odniosę się za to do obietnic producenta - Beauty Blender jest przyjemnym w użyciu gadżetem, rzeczywiście dobrze rozprowadzającym rozmaite kosmetyki, jednak nie wniósł do mojego makijażu żadnej rewolucji. Poprawne nakładanie płynnych i kremowych konsystencji od lat zapewniały już lateksowe gąbki (którą w sumie ciekawszą formą jest BB), pędzle i dłonie. Tyle w temacie różowego cudotwórcy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Blogger news

Blogroll

About